APAC logo
Polski English
APAC
Home
News
About us
Contact us
Studies in Poland
About exchange
Enrollment
Studies...
...and life in Poland
Useful links
Photo gallery
Erica's Blog
Wspomnienia studentów Print E-mail
Michał Kapa
Udział w wymianie wspominam bardzo dobrze, naprawdę świetnie się bawiłem przez kilka miesięcy, które tam spędziłem, dodatkowo poszerzając (mimo wszystko ;-) swoje horyzonty naukowe.
Kampus NEIU oferuje dużo atrakcji – świetnie wyposażona biblioteka, pracownie komputerowe z możliwością nieograniczonego drukowania, całkiem niezły teatr studencki, kompleks sportowy. Wszystko to staje się w pełni dostępne bez opłaty zaraz po wyrobieniu legitymacji. Na uniwersytecie działają też różne organizacje studenckie( np. International Club), w których działalność można się zaangażować.
Jeżeli chodzi o samo studiowanie, to przynajmniej w moim wypadku, była to czysta przyjemność. Zajęcia bardzo rzadko przypominają ćwiczenia czy wykłady na UW. Prowadzone są w bardzo otwartej formule i wzbogacane przez filmy i prezentacje. Poziom przekazywanej wiedzy to nie Ivy League, ale jest to rekompensowane przez możliwość wykazania się swoją wiedzą w różnych projektach grupowych i zajęciowych oraz pracach semestralnych (duża odmiana dla tych przyzwyczajonych do formuły „nic nie robię cały dzień, tylko przed sesją znika leń”).
Mieszkanie w Chicago może stanowić małe wyzwanie dla tych, którzy pierwszy raz są w Stanach, ale nie jest to bariera nie do przeskoczenia. Na pewno trzeba się przyzwyczaić, że sklep nie jest na każdym rogu i jeżeli nawet się jakiś znajdzie to nie zawsze wszystko w nim jest (formuła europejskich sklepików osiedlowych istnieje w ograniczonym zakresie). Najczęściej oznacza to konieczność jeżdżenia do supermarketu – pod tym kątem (a także wszelkich innych większych wycieczek) być może zasadne jest zrzucenie się ze znajomymi na zakup samochodu (wbrew pozorom to wcale nie musi być wielki wydatek).
W Chicago można przemieszczać się komunikacją miejską – CTA, czyli kolejkami, metrem i autobusami. I tu znowu ostrzeżenie – komunikacja nie jest tak rozwinięta jak w Warszawie i po określonej godzinie zamiera (mało „nocnych” połączeń) a na taksówkarzy trzeba bardzo uważać ( mogą nie znać trasy albo ją znać i być perfidni).
Jeżeli już ogarniecie jako tako komunikację to bardzo namawiam do zwiedzania miasta – zwłaszcza centrum (brązową linią jedzie się 40 min.) oraz nabrzeża. Chicago ma bardzo bogatą ofertę kulturalną – festiwale filmowe i teatralne, występy broadwayowskie („Broadway in Chicago” – polecam, choć tanio nie jest) i muzea (w tym oceanarium i muzeum historii naturalnej z największym złożonym T-Rexem na świecie – Sue). Muzea można zwiedzać na dwa sposoby: albo czatować na dzień kiedy wjazd jest za darmo – każde muzeum ma jeden taki dzień, albo kupić sobie City Pass (wejście do czterech głównych muzeów w trochę niższej cenie). Do niektórych muzeów pójdziecie także w ramach zajęć „Education in Chicago”.
Jeżeli chodzi o życie klubowe to nie mogę powiedzieć, żebym był ekspertem w tej dziedzinie, ale na pewno warto odwiedzić dwie lokalizacje – Clark Street i Division Street. Dwie uliczki wypełnione klubami i pubami. Dla bardziej zasobnych w pieniądze ciekawą ofertą mogą być kluby w okolicy North Ave – Crobar (regularne występy znanych DJ’ów, np. David Guetta, Roger Sanchez) lub VIP’s. Dla osób łaknących kontaktu z krajem idealnym miejscem będzie zapewne klub „Jedynka” w polskiej dzielnicy, ale nie wiem czy jest on w 100 % godny polecenia. Na pewno warto odwiedzić natomiast pub „Hollywood” na ulicy Bryn Mawr niedaleko kampusu (bilard, flipery, Jack Daniels z colą po 3,5 dolara i niepowtarzalny klimat ;) ).
W lecie pojawia się wiele atrakcji – plaże nad jeziorem, imprezy na otwartym powietrzu. W tym czasie naprawdę nie można nie odwiedzić Navy Pier – długiego i szerokiego molo zabudowanego knajpkami i halami, w których organizowane są różne happeningi. Dla sympatyków rollercoasterów otwiera się Six Flags – park rozrywki na północy Chicago – jednak nie jest to tania wycieczka i trzeba trochę postać w kolejkach.
Wyjazd na stypendium na NEIU to świetna sprawa. Do tej pory wspominam bardzo miło ten okres w moim życiu, co najczęściej przynosi ze sobą głębokie uczucia nostalgii i zawodu, że nie jestem jeszcze w Chicago. Mogę śmiało powiedzieć, że dzięki tej wymianie zawarłem kilka przyjaźni, które pewnie utrzymają się na długie lata.